]

                                                                                                                       


  • Odcinek 1 - "Porwanie" 29.12.2008 :: 18:21

    Comment (8)

    Był 10 stycznia 1989. Nowym Jorku. Jak co dzień Emma Owel szła do pobliskiego sklepu po świeże bułeczki. Była to wysoka dwudziestolatka o długich, lśniących, kruczoczarnych włosach, które okalały jej ramiona. Miała piękne okrągłe piwne oczy i wydatne usta. Niejeden mężczyzna straciłby pewnie dla niej głowę. Często gdy szła przez ulicę słyszała pogwizdywanie robotników, pracujących przy budowie nowego bloku. Jednakże Emma była samotna. Od czasu, gdy rok wcześniej jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym, nie miała żadnego chłopaka. Mieszkała sama w ogromnym domu.


    Gdy tak szła, nagle usłyszała przerażające odgłosy. Pobiegła więc do miejsca, skąd dochodziły. Chciała sprawdzić, co się dzieje. Ujrzała tam człowieka, który wzywał pomocy. Atakował go stwór o czerwonych oczach, pokryty tatuażami na całym ciele. Tatuaże miały kształt, jakby piorunów, które okalały całą, masywną muskulaturę ciała demona. Stwór, gdy zobaczył Emmę, wystrzelił w jej kierunku dwie kule ognia ze swych dłoni. Ta zobaczywszy je, użyła swych nadprzyrodzonych zdolności. Miała moc zatrzymywania czasu i rozsadzania siłą woli różnego rodzaju przedmiotów. Gdy zniszczyła kule ognia, demon zobaczywszy, że to czarownica, postanowił że ucieknie. Ku jego zdziwieniu, nie dał rady. Emma podnosząc swe dłonie do góry, zatrzymała czas i unicestwiła maszkarę poprzez wysadzenie jej w powietrze.


    Mężczyzna, którego uratowała był nieprzytomny, ale żył. Zabrała go do swego domu, by opatrzyć mu rany i zrobić zimne okłady. Jej dom był średnich rozmiarów. Na parterze znajdował się salon, a także szklarnia, gdzie Emma hodowała różnego rodzaju zioła, potrzebne do warzenia eliksirów. Po lewej stronie salonu było wejście do ogromnej kuchni. Na  pierwszym piętrze była łazienka i pięć sypialni. W domu pełno było różnych dziwnych rzeczy. Schody kończyły się tuż przed tajemnymi drzwiami. Ktoś mógłby pokusić się, że prowadziły one na strych. Jednak było w nich coś budzącego grozę, jak gdyby za nimi kryło się coś, czego nie powinno się oglądać. Otóż znajdował się tam „pokój do czarów”.


    Emma ucieszyła się, gdy poszkodowany oprzytomniał. Jednak jej radość nie potrwała długo. Wiedziała, że zaczną się niewygodne pytania. Nie myliła się, bo mężczyzna zaraz ją zapytał:



    - Jesteś czarownicą?



    Kobieta nie wiedziała, co mu odpowiedzieć. Zdziwiła się, że nie pytał, co to było, kim był stwór. Nie… on zapytał ją wprost. Roztrzęsiona uciekła do swojej sypialni bez słowa. Po chwili usłyszała pukanie do drzwi. Nie odpowiedziała. Mężczyzna wszedł do pokoju i ponowił pytanie:



    - Jesteś czarownicą?



    Po chwili zastanowienia Emma wyrzuciła z siebie:


    - Tak, jestem nią! I zachowaj to lepiej dla siebie – po czym dodała grożącym głosem - Bo użyję zaklęcia, które spowoduje, że zapomnisz o wszystkim co się wydarzyło.



    - Nie będzie takiej potrzeby, ponieważ ja też pochodzę z magicznej rodziny. - po tych słowach nagle pojawił się koło Emmy. Miał bowiem moc orbitowania - czyli pojawiania się w miejscach o których pomyśli. Czarownica zaskoczona, zatrzymała czas i uciekła na strych.  Gdy otworzyła drzwi, zobaczyła go za nimi. Weszła, więc ostrożnie do pokoju i powiedziała:



    - Jeśli jesteś dobry, to moja magiczna Księga Cieni zostanie otwarta, ale jeśli jesteś wysłannikiem zła, to zamknie się przed tobą, a wtedy cię zabiję. – po tym nieufnie podeszła do mężczyzny. Nic się nie stało. Księga nie zamknęła się. Emma pełna wyrzutów sumienia powiedziała przybyszowi:



        - Przepraszam.



        - Nic się nie stało. Prawdopodobnie ja na twoim miejscu postąpiłbym podobnie. - rzekł mężczyzna i uśmiechnął się.



        - A czy mogę wiedzieć, jak  Pan się nazywa? – zapytała w końcu Emma.



        - Nazywam się Dan Xavier i proszę nie mówić do mnie pan, tylko po prostu Dan.



         - Dobrze Dan. Ja mam na imię Emma… Emma Owel.



         - Bardzo mi miło. Szkoda tylko, że zapoznajemy się w takich okolicznościach. Ach… i bym zapomniał. Dziękuje za uratowanie. Ten demon ścigał mnie już od  2 miesięcy. A dzisiaj mnie zaskoczył. Miałem ze sobą eliksir odegnania, ale musiał to przewidzieć i zanim go użyłem,  ten zbił fiolkę. Na szczęście moja wybawicielka go unicestwiła. Jeszcze raz dziękuję.



        - A wiesz jak ten demon się nazywał? - spytała kobieta.



        - Chyba... Baxer.



        - Poczekaj, poszukam go w Księdze Cieni. – odpowiedziała i zaczęła wertować stronice księgi. Po chwili rzekła - Dan, patrz, chyba go znalazłam… - zamyśliła się przez chwilę - Ale go nie zabiłam… tylko odegnałam na kilka miesięcy. Chyba musimy zrobić kilka eliksirów....



        - Nie musimy się spieszyć. – powiedział Xavier uwodzicielskim głosem.



        - Ale...



        - Zajmijmy się lepiej sobą. – podszedł do niej bliżej. Oboje zaczęli oddychać szybciej. Serca też biły im szybciej. Poszli do sypialni i przeżyli tam razem upojne chwile. Gdy Emma obudziła się nazajutrz, w łóżku nikogo nie było. Kobieta wpadła w rozpacz. Widziała go po raz ostatni. Po kilku tygodniach od zniknięcia, zaczęła mieć poranne mdłości. Okres też jej się spóźniał. Poszła więc do ginekologa. Zmartwiona zapytała:



        - Panie doktorze… co mi jest?



        - Zaraz zobaczę… hmm... to jeszcze niepewne, ale dokładniejsze badania na pewno potwierdzą. - powiedział lekarz.



        - Wie już pan?



        - Jest pani w ciąży.



        - Co?! – krzyknęła Emma na cały gabinet.



        - Jest pani w ciąży… a w dodatku mnogiej! Wydaje mi się, że to będą trojaczki.



    Po usłyszeniu tych słów Emma zrobiła się blada jak ściana i zemdlała. Przez całe 8 miesięcy oszczędzała własne siły. Używała mniej magii i zabijała mniej demonów niż zawsze. Obawiała się tylko powrotu Baxera. Wielkimi krokami nadchodził dzień porodu. Emma czuła się coraz gorzej. Dzieci w brzuchu były bardzo niespokojne, jakby przeczuwały, że to już niedługo. W końcu nadszedł dzień porodu. W tych ciężkich chwilach, Emmie towarzyszyła jej najlepsza przyjaciółka i sąsiadka - Misty. Urodziła dwie córeczki - Sandrę i Samantę oraz chłopca Simona. Po kilku dniach cała czwórka wróciła do domu. Emma czuła się słabo. Urodzić trojaczki o własnych siłach to nie lada wyzwanie. Pewnego dnia, gdy Emma przebierała dziewczynki, a Simon leżał w łóżeczku, czarownica usłyszała zza pleców dziwny głos:



        - Emma, zobacz co mam?



    Był to Baxer, a na rękach miał Simona. Kobieta próbowała unicestwić demona ale nie miała zbyt mało siły. Na dodatek demon uodpornił się na jej moc. Baxer zwabił Emmę, za pomocą Simona. Gdy usłyszała płacz dziecka, przybiegła, ale okazało się że to była przynęta. Bowiem demon rzucił w nią kulą ognia. Emma próbowała ją rozsadzić, ale nic to nie dało, za to odrzuciło ją na kilka metrów i straciła przytomność. Demon chciał ją zabić, ale zadzwonił  dzwonek do drzwi. Demon zabrał ze sobą Simona i się ulotnił. Do domu przyszła Misty. Chciała zobaczyć, co z dziećmi. Była śmiertelniczką, która znała sekret Emmy. Misty zadzwoniła po karetkę, która zabrała Emmę do szpitala. Gdy ta obudziła się na sali szpitalnej, spytała Misty:



        - Gdzie są dzieci? No gdzie?



        - Sandra i Samanta są u mojej mamy, a Simon…



         - Gdzie on jest?!



        - Emma… on… ten demon go porwał… - powiedziała Misty i zalała się łzami.



        - Co?! Muszę go odnaleźć, muszę! – odpowiedziała Emma, wkładając buty na nogi.



        - Emma stój dokąd idziesz! – krzyknęła Misty, ale kobieta jej nie słuchała – Jadę z tobą! - Czarownica wybiegła na szosę przed szpital i pojechała do matki Misty po dzieci. Postanowiła, że Simona odnajdzie za wszelką cenę.

    Comment (8)




  • |