]

                                                                                                                       


  • Odcinek 14 - "Nowa moc" 16.06.2009 :: 18:40

    Comment (8)

    Był deszczowy sobotni wieczór. Siostry odpoczywały po ciężkim tygodniu. Samanta spała w swoim pokoju a Sandra przeglądała Księgę Cieni. Pozaznaczała w niej jakie demony już razem ze swoją siostra unicestwiła. Niespodziewanie za jej plecami pojawił się demon. Miał wielkie jarzące się na czerwono oczy i długie ciemne włosy. Na całym swoim dobrze zbudowanym ciele miał mnóstwo świecących się ogniście znaków. Wciągnął powietrze do płuc. W jego pysku zaczął zbierać się ogień. Niespodziewanie w drzwiach stanęła zaspana Samanta:


    - Sandra gdzie jesteś? Zobacz która godzina! Saaaaaaaandra!


    - Co?! Aaaaaaaa! Demon?!!


    Dziewczyna szybko wstała z wersalki. Wtedy z ust demona wyleciał ogromny podmuch ognia który zapalił tapicerkę. Sandra poparzyła się w lewą rękę. Demon jeszcze raz chciał powtórzyć atak, ale na szczęście Samanta użyła swojej mocy. Na jej dłoni pojawiła się wielka bryła lodu. Rzuciła nią w demona. Zamroziła mu w ten sposób rękę. Demon zdezorientowany nie wiedział co robić. Wtedy podbiegła do niego Sandra. Chwyciła za jego zlodowaciałą rękę. Ręka odpadła bez żadnych oporów i rozsypała się na drobne kawałeczki. Demon zaczął krzyczeć. W afekcie popchnął Sandrę - dziewczyna upadła na podłogę. Na jego ręce pojawiła się ogromna kula ognia. Już miał ją w nią rzucić, ale dziewczyna zaczęła znikać. Na początku znikły nogi, tułów, ręce i głowa. Dziewczyna stała się niewidzialna. Wszystko to widziała Samanta. Ta zmartwiona zaistniałą sytuacją chciała jak najszybciej odegnać demona. Gdy zobaczył, że znowu dziewczyna szykuje lodową kulę zabłysł i znikł.


    - Sandra, gdzie jesteś?! Żyjesz?


    - Jestem tutaj!


    - Gdzie?


    - Tuuu!


    Dziewczyna zobaczyła  unoszącą się książkę.


    - Co ci się stało?


    - Nie wiem. Pomyślałam tylko że chciałabym być niewidzialna i.. chyba tak się stało.


    - Sprawdźmy w Księdze Cieni.


    Po chwili.


    - Mam dla ciebie dwie wiadomości.


    - Jakie?


    - Pierwsza jest taka, że twoja moc ewoluowała.


    - A druga?


    - Niewiadomo kiedy staniesz się widzialna.


    - Co ja teraz zrobię?


    - Sprawdźmy, co to był za demon. Twoją sprawą zajmiemy się później.  Ty sobie usiądź na sofie a ja poszukam w Księdze Cieni. - Jeszcze dobrze nie doszła do Księgi a jej kartki otworzyły się na stronie z Avarisem.


    - „A to co?” – pomyślała


    - Avaris jest demonem telekinetycznym oraz ogniowym. Stworzył go czarnoksiężnik Zust z masy alchemickiej nasączonej krwią Zusta, dzięki czemu posiada również moce czarnoksiężnika: przechwycenia mocy oraz ożywianie umarłych.  Ów demon sprzeciwił się swojemu stwórcy. Oślepił go, po czym zabił stwórcę.


    -  Gdzie możemy go odnaleźć?


    - Mieszka w pieczarze swojego „ojca”.


    - A jak go pokonać?


    - Nie napisano.


    - Daaaaan! Daaan!


    - Po co go wołasz?


    - Żeby nas przeniósł do jego pieczary! Dan!


    Nagle w pokoju pojawił się Dan.


    - Co się stało?


    - Powiemy ci w drodze, a tymczasem – wskazując na Księgę Cieni – przenieś nas tam.


    - Avaris? Nie walczcie z nim! Zabił kilku starszych. A poza tym… gdzie jest Sandra?


    - Tu jestem! Ewoluował moja moc i jestem niewidzialna.


    - Aha.


    - A tymczasem bez gadania przenieś nas do Avarisa!


    Niewidzialna Sandra i Samanta złapały się za Dana, który przeniósł je do pieczary Avarisa.


    - Ale tu śmierdzi…


    - Zobacz ile tu trupów. Co im się stało?


    - Byli źli. Avaris podpisał pakt z Shaxem, że ciała ludzi którzy pójdą do piekła są dla niego.


    W oddali zobaczyli Avarisa rozmawiającego z Shaxem.


    - O czym oni tak rozmawiają?


    - Sandra! Gdzie ty?


    Na ziemi Dan zobaczył ślady Sandry.


    - Patrz – powiedział.


    - Po co ona tam idzie?


    Sandra niepewnie podeszła do Shaxa i Avarisa. Podchodziła coraz bliżej i zaczęła podsłuchiwać.


    - Więcej nie mam zamiaru ich atakować. Patrz, co zrobiły z moją ręką!


    - Jeśli je pokonasz demony będą Ci oddawać hołd aż po wszystkie dni.


    - Zobaczymy… a teraz zrób coś z moją ręką!


    Shax wyciągnął swoją dłoń nad kikut demona. W jednej chwili ręka zaczęła „odrastać”.


    - Jak dobrze być znowu całym.


    Nagle w płomieniach pojawił się Simon, więc Shax wskazał na niego i powiedział do Avarisa:


    - Bierz przykład z mojego syna Simona, on też chce je zabić. Wciela się w ucznia ich szkoły.


    Sandra na początku myślała że to zwykły demon ale gdy Shax powiedział do niego Simon kobiecie zakręciło się w głowie. Samanta również się zdziwiła.


    - „Ale jeszcze nic nie zrobił” – pomyślał Avaris


    Sandra zaczęła się oddalać, gdy uciekała zrzuciła stojące na stole ampułki po miksturach.


    - Wiedźmy – powiedział Avaris - jedna z nich stała się niewidzialna.


    Także zza skał wyleciała na ratunek Samanta. Gdy Simon ją zobaczył, speszył się, nie wiedział co robić po czym znikł. To samo zrobił Shax.


    - Widzisz, zostałeś sam!


    - Ale i tak was pokonam!     


    Podniósł ręce do góry. Zaczął nad nimi zbierać się dziwny zielony dymek, który spowił całe pomieszczenie. Dziewczyny nie mogły oddychać. Gdy opadła zielona mgła, zaczęły wyłaniać się zombie.


    - Jak z nimi walczyć? – spytała Dana Sandra.


    - Oni nie są groźni. Normalnie - swoją mocą.


    Sandra i Samanta posłuchała się Dana. Zaczęły celować w stwory kulami lodowymi, piorunami i kulami piorunów. Zabiły wszystkie.


    - Masz coś jeszcze do powiedzenia?


    - A mam!


    Nabrał powietrza w płuca. Miał już zaatakować ognistym podmuchem. Dziewczyny złapały się za ręce i nagle Samanta też stała się niewidzialna jak siostra.


    - Jeśli tak ze mną gracie, ja z wami zagram inaczej.


    Swoją mocą telekinezy podniósł odłamki szkła ze stłuczonych flakoników. Wszystkie szkiełka unosiły się w powietrzu. Nagle poleciały we wszystkie strony. Tylko dwa zatrzymały się w jakimś ciele. Ukazała się postać Samanty.  Trafiły ją dwa kawałeczki. Tym samym pokazała się Sandra.


    - Samanta, obudź się. Dan pomóż jej.


    -  Teraz się z tobą rozprawię.


    Na początku z jej ręki wyleciał pierwszy ogromny promień piorunów. Potem wyciągnęła rękę i pokazał się drugi. Demon próbował walczyć z nią ale nic to nie pomogło. Piorun uderzył w demona. Po chwili Avaris zamienił się w pył.


    - Co tak długo?


    - Ona mogła umrzeć! Szkła trafiły ją w płuca. Ale patrz otwiera oczy.


    - Siostro ty żyjesz!


    - A ty jesteś widzialna!


    Przytuliły się.


    - A gdzie jest Avaris?


    - Zabiłam go! Dan przenieś nas do domu. Samanta musi się położyć i odpocząć.


    - Widziałaś, tak blisko byłyśmy Simona. A on chce nas zabić!


    - On nie wie chyba, że jesteśmy jego siostrami. Kieruje nim Shax, ale nie denerwuj się. Pomyślimy o tej sprawie jutro. Teraz jesteś ty najważniejsza.


    Po tych słowach Dan przeniósł siostry do domu.

    Comment (8)




  • |