]

                                                                                                                       


  • Odcinek 15 - "Siostrzana więź" 29.06.2009 :: 17:40

    Comment (13)

    - Zginiesz – ze złością krzyknęła Sandra


    - Zobaczymy wiedźmo


    Już stwór miał przeniknąć  dziewczynę i ją rozerwać  na strzępy od środka, ale nagle do pokoju weszła Samanta. W ostatniej chwili zmieniła go w sopel lodu. Potem wzięła wazon stojący na komodzie i uderzała nim zamarzniętego demona.


    - Siostro! Nic ci się nie stało?


    - Nie


    - A twoja noga? Kiepsko wygląda


    - To tylko draśnięcie kulą energii. odtąd kiedy wiemy jak wygląda Simon mamy w domu średnia pięć demonów dziennie. A gdzie nasze życie, nasze obowiązki, szkoła tańca?


    - Musimy jak najszybciej zdobyć brakujące składniki do eliksiru unicestwiającego Shaxa. A no właśnie? Ile nam ich brakuje jeszcze?


    - Chyba trzy.


    - Chodź zobaczymy w Księdze Cieni jak je zdobyć, bo jak nie pokonamy Shaxa to on pokona nas.


    Gdy weszły na strych, zobaczyły jak kartki Księgi same się obracają.


    - A co to?


    - Nasza mama! Pomaga nam!


    - Popatrz! Błoto Koryntajskie? To mamy poszukać?


    - Chyba tak.


    - co o tym piszą?


    - Jest to zielone błoto, które jest bardzo trujące. Znajdowało się na bagnach u stóp Koryntu.


    - znajdowało się? Dlaczego czas przeszły?


    - Bo tych bagien już nie ma. Wyschły po pokonaniu ostatniej bagiennej wiedzmy  przed dwu tysiącami lat temu przez tamtejszych ludzi za to że zabierał rolnikom magicznym sposobem ziemie uprawne. Zamieniła je w bagno. Gdyby jej nie zabito to bagna pokryłyby cały świat. Bagno ściśle związane jest z wiedźmą. Jeśli ona umiera to jej kraina  też.


    - Jest coś jeszcze o tej wiedźmie?


    - Ma moc chmur kwasu i przywoływania różnych bagiennych istot. Jest również napisane coś dla czarownic, tylko jest zamazane ostatnie słowo: Czarownica zainfekowana chmurą kwasu staje się… I nie ma! Co tu może być?


    - Nie wiem. Może martwa?


    W tym samym czasie Księga Cieni zaczeła się świecić. Zamknęła się i otworzyła się na stronie z zaklęciem na cofnięcie czasu.


    - Dziękujemy! – krzyknęły dziewczyny


    - Tak to nigdy nie pomaga za bardzo a dzisiaj na każdym kroku – szepnęła Sandra


    - Mamy cofnąć się czasie? To coś nowego!


    - No to do dzieła!


    Czas chcemy naprawić,
    złu się przeciwstawić,
    błędy swe zreperować,
    i tajemnicy magii dochować.


    Dziewczyny otoczył ogromny pierścień dymu, który zamienił się w wir. Po chwili powstał rozbłysk i dziewczyny znikły.


    - gdzie my jesteśmy?


    Krajobraz był bardzo ponury. Wszędzie było mnóstwo błotowatej substancji. Czuć było dziwny zapach. Rosnące drzewa były bardzo zniszczone, na których był dużo wron, jakby czekały na kogoś.


    - Zabieramy trochę tego dziwnego błota i znikajmy stąd, bo nie chcę spotkać tej wiedźmy.


    Sandra wzięła słoiczek i nabrała do niego błota. Gdy się nachyliła jakieś dziwne stworzenie z długimi mackami złapało dziewczynę za rękę. Dziewczyna bardzo się przestraszyła i piorunem zniszczyła to coś. Nagle w oddali zobaczyły  głosy i światła pochodni. Byli to ludzie goniący czarownicę. Niespodziewanie wybiegła ona zza krzaków. Niska, zgarbiona postać, z wielkim, czubatym nosem. Wyciągnęła rękę ku dziewczynom. Wyleciała z niego wielka chmura duszącego dymu. Samanta odskoczyła, ale Sandrę dym trafił. Otoczył ją po czym wszedł w nią.  Nagle niespodziewanie uderzył w nią wielki patyk, który przebił ja na wylot. Wiedźma zginęła.


    - Znikajmy, bo zaraz nas wezmą za wiedźmy.


    Złapały się za ręce i przeniosły się do własnych czasów.


    - Mam nadzieję że więcej tu nie wrócimy.


    - Nareszcie w domu.


    Gdy Samanta podeszła do okna zobaczyła bagna. Wszystkie domy były porozdzielane bagienną roślinnością i bagna.


    - Co się stało – Sandro!


    Odwróciwszy się zobaczyła jak jej siostra zamienia się w małą garbata postać o dziwnej, lekko zielonej karnacji.


    - Co ci się dzieje? – po chwili – O nie! Tak zadziała na nią ten dym.


    Zmieniona Sandra uderzyła  z wielka siłą Samantę i wyskoczyła przez okno wprost w błoto, po czym znikła.


    - Dan! Dan! Daaaaaaaaaaan!


    - Już wiem co znaczył tamten zamazane słowo: „Czarownica zainfekowana chmurą kwasu staje się bagienna wiedźmą.


    - Dan, do jasnej cholery. Gdzie ty jesteś!?


    - Co się stało?


    Sandra stała się bagienna wiedźmą i to dlatego wszędzie SA bagna. Zmieniłyśmy przyszłość.


    - To niedobrze!


    - Co musimy zrobić, bo w Księdze Cieni nic nie ma.


    - Na pewno nie możemy dopuścić, żeby nikogo nie zabiła, bo zawsze zostanie wiedźmą. Takie jest prawo magii.


    - Ale jak ma się stać człowiekiem?


    - Tego to nie wiem.


    - Poszukajmy jej, wyczuj ją!


    Dan zamknął oczy i nagle mówi.


    - Jest na Statui Wolności.


    - Może tam kontrolować całe miasto.


    - Wiedz jedno, na razie jej moc jest słaba. Może wezwać  najwyżej dwa potwory, ale z każdą godziną jej moc rośnie.


    - Zabierz  mnie do Sandry.


    - Zgoda!


    - To tu? To w ogóle nie wygląda na Nowy York. Wszędzie jest tak brzydko – powiedziała Samanta


    - Zobacz! Sandra jest tam! Chyba próbuje wezwać potwory.


    - Chyba jej się udało. Upadnij Dan!


    Pojawiły się dwa potwory. Pierwszy z nich był olbrzymem o grubych nogach i rekach. Całe ciało i twarz była obrośnięta mchem, a z głowy wyrastały gałęzie. Drugi był mały, z muskulatury podobny do pierwszego tylko z taką różnicą że rzucał kulami trucizny.


    - uciekajmy w stronę Sandry.


    **********


    - Sandra! Pomocy! Odeślij ich. Chcę z tobą pogadać!


    - Znikajcie moje pupilki! A ty podejdź! Pogadamy, ale na osobności.


    Sandra złapała ją za rękę i oboje zniknęły w zielonym dymie. Dziewczyny pojawiły się w domku na drzewie na wysokim drzewie.


    - Jeśli mi coś zrobisz to ona zginie?


    W klatce z ostrego bluszczu znajdowała się  nieznajoma kobieta.


    - Nic ci nie zrobię. Jesteś przecież moją siostrą.


    - Mam propozycję tak lub nie!


    - Jaką?


    - Zostań bagienną wiedźmą. Jest cudownie. Razem opanujemy cały Nowy York, Stany Zjednoczone, cały świat.


    - Nie chcę! Chcę być zwykłą czarownicą i chcę uratować Simona.


    - To nie!


    Na ręce Sandry pojawiła się ogromna kula trucizny. Już była wycelowana w tą kobietę, ale Samanta uzyła swojej mocy zamrażając jej rękę.


    - Coś mi zrobiła? Zginiesz natychmiast!


    Sandra uderzyła Samantę tak mocno, że dziewczyna wyleciała z domu na drzewie. Z Samanta było bardzo źle.


    - Co ja zrobiłam! Samanta!


    Dziewczyna stała się znowu normalna i czym prędzej pobiegła do siostry.


    - Samanta ja nie chciałam! Daaaaaaan! Wybacz mi!


    - Wiem o tym! Popatrz się na świat. Jest taki jak kiedyś.


    - Nie umieraj! Daaaaaan!


    - Pamiętaj że zawsze będę cię kochać.


    - Dan! Jesteś! Ulecz ją!


    - Dlaczego tak długo leczysz? Co się dzieje?


    - Daj mi chwilkę.


    Samanta zaczęła się wybudzać.


    - Ty żyjesz! Dziękuję ci Dan!


    Sandra rzuciła się na ręce Dana.


    - Zabierz nas do domu.


    - Już się robi!


    Zaistniałą sytuacją, siostry nauczyły się że nie można igrać z czasem i zmieniać tego co się już wydarzyło.

    Comment (13)




  • |