]

                                                                                                                       


  • Odcinek 7 - "Paznokieć wampira" 19.03.2009 :: 18:33

    Comment (4)

    Minął tydzień. Dziewczyny wzięły sobie głęboko do serca ostatnią sprawę z duchami. Ciągle w księdze cieni szukały wiadomości o składnikach  do mikstury.  Chciały jak najszybciej je zdobyć, ale nie wiedziały od czego zacząć. Wszystkie wydawały im się trudne do zdobycia, ponieważ znajdowały się w dziwnych światach.


    - To od czego zaczynamy? – powiedziała wreszcie Sandra


    - Nie wiem… może…


    Nagle kartki księgi cieni zaczęły się przewracać. Zatrzymały się na stronie z wampirami.


    - Co to było?


    - Nie mam zielonego pojęcia, ale chyba nam pomogło. – skwitowała Samanta.


    - Dlaczego?


    - Popatrz sama – siostra wskazała na księgę.


    - Wampiry? To coś istnieje?


    - Jest w księdze, to chyba tak…


    - Co o nich piszą? – zapytała Sandra.


    - Dużo tu tego jest. Nasi przodkowie mieli chyba dużo z nimi do czynienia. Tu jest napisane, że nasza prapraprababka została wampirem i została ich przywódczynią. Nawet jest tu jej zdjęcie. 


    - I co jeszcze?


    - Są to istoty nie umarłe, żywiące się ludzką krwią, bojące się światła. Nie lubią zapachu czosnku. Polują zazwyczaj w nocy, ponieważ światło słońca może je zabić. Można pojedyncze jednostki unicestwić poprzez wbicie im w serce osikowego kołka lub wszystkie przez zabicie królowej. Człowiek po ugryzieniu wampira od razu nie staje się nim, tylko dopiero gdy skosztuje krwi innego człowieka. Każdy wampir ma inną moc. Nie napisali jaką moc ma nasza babunia. Dowiemy się?


    - Co to znaczy  – „dowiemy się”?


    - Odwiedzimy naszą rodzinkę? Odwiedzimy babciną wampirzycę – Rachel…


    - Nie chce mieć do czynienia z wampirami! – oburzyła się Sandra.


    - A chcesz odzyskać Simona?


    - Chcę…


    - To chodź za mną! – krzyknęła Samanta.


    Obie poszły po mapę. Wzięły magiczny kryształ i zaczęły nim wymachiwać nad nią. Złapały się za ręce i zaczęły mocno myśleć o swojej babce. Kryształ zaczął nagle iskrzyć ciemnoniebieskim kolorem. Niespodziewanie wyleciał dziewczynom z rąk. Zatrzymał się na globusie stojącym obok. Wskazywał na wyspę na Pacyfiku, która nie była zaznaczona na mapach śmiertelników.


    - Ciekawe jak tam się dostaniemy – powiedziała Samanta


    - Nie wiem… Może wyczarujemy jakiś portal?


    - Albo znajdźmy jakiegoś wampira, który nas tam zabierze…


    - To nawet dobry pomysł, ale bądźmy dobrze przyszykowane na każdy wypadek.


    Obie poszły do kuchni. Wyposażyły się w czosnek i latarki. Sandra pojechała do tartaku po osikowe kołki . Nadszedł wieczór. Zaczęło się ściemniać. Samanta odnalazła zaklęcie przywołujące.


    "Świeża krew i odwłok żabi, niech wampira tutaj zwabi"


    Nagle w pokoju zaczął wiać silny wiatr, który skupiał się w jednym miejscu. Kiedy umilkł pokazała się męska sylwetka. Dość blada, mająca na ustach i zębach krew.


    - Wieeeeeeeedźmy. Zaraz zakosztuję waszej krwi! Aaa…


    Sandra użyła swojej mocy obniżenia temperatury ciała. Wampir został sparaliżowany, ale mógł mówić.


    - Co zrobiłyście? Zaraz pojawią się moi pobratymcy i was zniszczą!


    - Już się boję… Gadaj jak można dostać się na wyspę królowej wampirów.


    - Nigdy ci tego nie powiem! – zaperzył się wampir.


    Sandra przystawiła do oka wampira ząbek czosnku, co spowodowało że je stracił.


    - Jak nie powiesz, to cię teraz potraktuję światłem. Popatrz w górę.


    Nad wampirem była ogromna żarówka.


    - Dobra powiem ci. Na szyi mam medalion, który otwiera portal na wyspę.


    - To ten? – Samanta pokazała na szyję wampira.


    - Tak…


    - Tylko tam mówię wam, że zginiecie. Na każdym rogu czai się mój pobratymiec.


    - O to się nie martw, poza tym dziękujemy za informacje. Moja pobratymko co zrobimy z pobratymcem?


    - A co możemy zrobić?


    - Może mnie wypuścić? – błagalnym tonem powiedział wampir.


    - Nigdy nie wierz czarownicom…


    Samanta włączyła żarówkę. Wampir zaczął się topić aż znikł.


    - Kurczę, mogłyśmy wziąć od niego paznokieć . – stwierdziła Sandra.


    - Nie pomyślałam, ale na szczęście mamy medalion.


    - Tylko… jak go użyć?


    - Jeszcze nie wiem…


    - Na początku wyposażmy się w więcej czosnku i innych potrzebnych rzeczy, bo na wyspie nie będzie jednego wampira tylko mnóstwo.


    Na drugi dzień kobiety wyposażyły się w produkty. Został tylko jeden problem. Jak otworzyć portal?


    Próbowały siły woli, eliksirów, zaklęć nic to nie dało. Sandra z nerwem rzuciła na ziemię medalion. Nagle przed nią pojawił się wielki czarno niebieski wirujący wir. Portal otwierała złość.


    - Wchodzimy?


    - Dobra… - zgodziła się z siostrą, choć niepewnie Sandra.


    Siostry wzięły się za ręce i weszły. Nim się obejrzały były na wyspie gdzie czuć było smród rozkładających się ciał. Na ziemi było pełno czaszek ludzkich i nie ludzkich.


    - Zaczynam się bać…


    - Trzymajmy się razem to nam nic się nie stanie. – uspokoiła siostrę Samanta.


    Nagle zza kupy czaszek wyleciał wampir. Miał moc latania.


    - Śmiertelniczki, zaraz zatopię w was moje kły!


    Wyciągnęła do zbliżającego się wampira kołek i wsadziła mu go w serce. Wampir zamienił się w pył. I tak, gdy zbliżały się do głównej groty było ich coraz więcej. Nagle zauważyły że skończyły im się kołki. Postanowiły że wbiegną do groty. Samanta użyła mocy obniżania temperatury ciał. Wampiry zostały sparaliżowane.  Jednak to dużo nie pomogło bo zaraz stawały się znowu żywe. Zaczęły je gonić. Biegiem wleciały do groty. Nagle ujrzały ssącą krew swoją babkę – Rachel.


    - Kolejna kolacja? Kim jesteście? Jak się tu znalazłyście?


    - Na początku swoim sługom każ, żeby się cofnęli.


    Już miała wbić swe kły w ciepłe ciało Sandry. W Samancie zaczęła buzować złość. Oczy jej zrobiły się białe, ziemia koło niej stawała się twarda jak kość. Patrząc się w jedno miejsce Samanta zaczęła iść. Jezioro pod jej nogami zaczęło zmieniać się w tafle lodu. Tym samym Samanta przeszła  przez jezioro. Gdy doszła do klatki Sandra została już skonsumowana przez babcię.  Samanta stalową klatkę tak zmroziła że rozbiła ją pięścią.


    - Uratuję cię siostro! Jeszcze jest nadzieja…


    - Babko. Zginiesz!


    Z rąk Samanty wyleciała ogromna kula lodu.


    - Nieeeee! – krzyczała Rachel


    Po uderzeniu, wampirowi ciało zmieniło się w bryłę lodu. Sandra stała się normalnym człowiekiem.  - Skąd teraz weźmiemy paznokieć?


    - Poczekaj…


    Samanta odmroziła rękę babki. Wyrwała paznokieć. Po czym zamroziła powrotem.


    - Co z nią teraz zrobimy?


    - A to…


    Sandra używając wiatru , skostniałą babkę wrzuciła do jeziora.


    - Teraz zamroź jezioro aż do samego dna…


    Samanta zrobiła co jej kazała siostra.


    - Teraz nikt jej nie uwolni.


    Sandra otworzyła portal. Obie całe i zdrowe wróciły do swojego domu.


    - Co zrobimy z medalionem? – spytała Sandra.


    - Zniszczymy?


    Sandra wyciągnęła rękę nad medalion z której wyleciał piorun. Medalion rozsypał się na miliony kawałków.


    WAMPIRZA GALERIA:

    darmowy hosting obrazkówdarmowy hosting obrazkówdarmowy hosting obrazkówdarmowy hosting obrazków

    darmowy hosting obrazkówdarmowy hosting obrazkówdarmowy hosting obrazkówdarmowy hosting obrazków

    Comment (4)




  • |